Zanim spakuję plecak: jak planuję co zwiedzić

Od 2010 roku, gdy zacząłem sam podróżować, większość mojego researchu przed wyjazdem opiera się na internecie. Rzadko sięgam po przewodniki czy książki o podróżach z półek warszawskich czy maltańskich księgarni. Ale na miejscu w lokalnej informacji turystycznej sięgnę po przewodniki lub broszury. Teraz planuję podróż do Wiednia – za kilka tygodni przekonamy się co z tego wyszło.

Pomysł na pobyt

Wiele zależy od tego jaki jest mój główny plan pobytu i czy byłem już w danym mieście. Czasem głównym punktem programu jest wydarzenie, na przykład konferencja w Atenach, targi książki w Kairze czy Wilnie. Zwiedzanie wtedy może zejść na drugi plan, często ograniczony czasowo lub miejscowo. Jeśli jestem przejazdem, czekając na kolejny samolot, nadal staram się zobaczyć ile mogę, chociaż okolice centrum miasta czy starówki.

Jeśli byłem już raz w danym miejscu, niby jest łatwiej. Coś już zwiedziłem, mogę podejść bardziej na luzie i skupić się na lokalnych wydarzeniach niż zwiedzaniu samym w sobie.

Stałe punkty programu zwiedzania

Jest kilka rzeczy, które zawsze mam w planie – nawet jeśli jestem tylko kilka godzin w danym mieście, podczas tranzytu. Przede wszystkim księgarnia. Planowanie każdego pobytu i zwiedzania zaczynam od wyszukiwania w Google (po angielsku) księgarni w danym mieście. Czasem jest to po prostu „bookshop in …” czasem są to bardziej specyficzne wyszukiwania, jak „queer bookshop in Vienna” czy „comics shop in Vienna”. Queerowe i komiksowe sklepy pamiętam z ostatniej podróży do Wiednia, więc wiedziałem, że coś znajdę.

Uwielbiam spacery, zwłaszcza w parkach nad wodą. Sprawdzam zawsze parki w danym mieście – zarówno w wyszukiwarce jak i na mapach Google. Podczas tranzytu – parki koło centrum miasta lub starówki, podczas pobytu – tu już pełna dowolność.

Gdy mam więcej niż jeden dzień pobytu, sprawdzam ofertę kin. Mogę iść do małego lokalnego kina albo do kina w centrum handlowym. Staram się oglądać lokalne filmy, w zależności od kraju i języka. Do tej pory pamiętam wieczorny seans filmowy w Fukuoce w 2011 roku, gdzie obejrzałem film po japońsku.

Sprawdzam lokalne wydarzenia kulturalne i limitowane czasowo aktywności. Gdy pierwszy raz jechałem do Oslo, w styczniu, sprawdzałem przede wszystkim możliwości jeżdżenia na nartach lub sankach (zjazd na sankach był świetny!). Drugim razem, na wiosnę, znalazłem lokalny spacer z przewodnikiem, dla miłośników fotografii, po Grünerløkka, dzielnicy artystycznej. Gdy jadę w lato, sprawdzam miejskie plaże oraz koncerty i filmy na świeżym powietrzu. Dla mnie zwiedzanie i poznawanie nowego kraju i miejsca to nie tylko odhaczanie punktów, które są powszechnie uznane za „musisz zobaczyć” ale także różne doświadczenia. Dlatego zawsze wyszukuję „events …”.

Zazwyczaj też po przyjeździe do miasta staram się odwiedzić lokalną informację turystyczną i dopytać się pracowników co polecają, nie tylko z atrakcji turystycznych. Okazuje się, że w takich punktach też pracują miłośnicy brutalizmu. 😉

Pomysł na zwiedzanie Wiednia w 2026

W Wiedniu byłem przejazdem na dobę, jadąc w zimę z Warszawy do Rijeki w Chorwacji. Zwiedziłem głównie Belweder i okolice, nawet kilka różnych wystaw – od wystawy z Pocałunkiem Klimta i obrazami Egona Schiele po wystawy czasowe, np. pokazujące chorwackie malarki tworzące na początku XX wieku. Tym razem będę kilka dni w Wiedniu, więc chcę przede wszystkim pozwiedzać miasto i obejrzeć jakieś filmy. Nie jestem wielkim fanem zwiedzania muzeów (ale Belweder polecam!), wolę poszwendać się po mieście.

Mój plan na Wiedeń skupiał się najpierw na czterech filarach – książkach i komiksach, kinie, społeczności queerowej i brutalizmie. Od tego zacząłem wyszukiwania. Księgarnie i sklepy komiksowe łatwo znaleźć w Google. Nie tylko poprzez ich strony internetowe, ale także poprzez wpisy blogerów (Jona, Tamsien, Fearless Forck), różnego rodzaju listy czy strony samych księgarni i sklepów.

Podobnie z parkami i rzeką – można spojrzeć chociaż na oficjalne informacje o parkach i wodzie w Wiedniu. I zacząć narzekać, że ma się za mało czasu by wszystko zobaczyć. W ciemno wpisałem w wyszukiwarkę „park japoński Wiedeń” i znalazłem informacje o parku Setagaya, który już został dodany wysoko na liście moich priorytetów zwiedzania.

Informacji o kinie tym razem szukałem pytając Claude. Od razu polecił mi dwa festiwale filmowe na świeżym powietrzu, które trwają w okresie mojego pobytu – Kino wie noch nie (w barokowym parku Augarten) i Film Festival at Rathausplatz, na rynku miejskim. Dał mi też parę wskazówek odnośnie kin oraz wytłumaczył skróty takie jak OV (wersja oryginalna), OmU (wersja oryginalna z napisami), OmdU (wersja oryginalna z niemieckimi napisami), DF (niemiecki dubbing).

Miejsca queerowe w Wiedniu też łatwo znaleźć – począwszy od informacji w oficjalnym portalu turystycznym i aplikacji mobilnej, stronie Queer City Pass dla Wiednia, czy różnych stronach skończywszy.

Został brutalizm – podczas podróży po Europie staram się sprawdzać czy w danym mieście są jakieś brutalistyczne budynki. Lubię ten styl, ale też żeby zobaczyć brutalistyczny budynek, często trzeba zboczyć z trasy opisującej miejsca które „trzeba zobaczyć”. Kościoła Wotruba raczej nie uda mi się zobaczyć – jest zbyt daleko od innych miejsc, które chcę odwiedzić, ale może jakieś inne choćby z listy Greyscape. A przy okazji szukając informacji o brutalizmie, często można się natknąć na inną ciekawą architekturę, jak Hundertasserhaus.

Na koniec, sięgam po Instagram. Staram się przejrzeć mieszankę różnych kont i treści, np. oficjalnych agencji i miejsc, społecznościowych, komercyjnych czy indywidualnych turystów. Post ze zdjęciami parków w Wiedniu? Trzy z nich mam w planie, wyglądają na dobry wybór! Raczej podczas tej wizyty mi się nie uda, ale warto wiedzieć gdzie się kąpać w Wiedniu. Obecnie wyszukuję po nazwach kont czy po prostu wpisując hasztagi, np. #vienna. Niezbyt chętnie korzystam już z Instagrama do planowania zwiedzania, za bardzo brakuje mi opcji wyszukiwania po lokalizacji.

Zawsze planuję więcej niż realistycznie jestem w stanie zobaczyć, bo zazwyczaj na miejscu chce mieć luz i dowolność wyboru.

Pomoc AI w planowaniu zwiedzania

Tym razem po raz pierwszy zdecydowałem się skorzystać z pomocy AI w planowaniu wycieczki. Zadałem Claude parę pytań o atrakcje, transport publiczny w tym rowery miejskie. Poza kinem, przede wszystkim, prosiłem AI o zaplanowanie wycieczek które obejmowałyby interesujące mnie miejsca. Które miejsca są blisko siebie i warto je razem zobaczyć, co jeszcze można po drodze zobaczyć, czego nie znalazłem sam.

Nie obyło się bez pewnych potknięć, takich jak niechęć Claude do stworzenia planu zwiedzania bez określenia dnia tygodnia i godzin. Może przez to, że najpierw poprosiłem o stworzenie planów, które kończyłyby się np. przed rozpoczęciem seansu na konkretnym festiwalu. Ostatecznie mam zaplanowane wszystkie dni (bez określonych godzin) ale z sugestiami co w który dzień, uwzględniając godziny otwarcia i zamknięte sklepy w niedziele.

Gdy miałem już mniej więcej zaplanowane trasy zwiedzania poprosiłem AI o informacje o pobliskich kawiarniach i restauracjach, które mają potrawy wegańskie i bez glutenu (ze względu na nietolerancje pokarmowe), oraz realistycznie które miejsca czy odcinki warto przejechać rowerem. AI miało opory przed podawaniem stacji rowerowych – odsyłało do aplikacji, ale poza tym proponowało tylko trasy, gdzie nie będę zbyt często schodzić z roweru.

Aplikacje przydatne podczas zwiedzania

Zazwyczaj korzystam tylko z Google Maps oraz aplikacji do przejazdów – miejskich lub pociągów. Tym razem ma być ich więcej. Na razie Google Maps, Wien Mobil (przejazdy komunikacją miejską), Next bike (rower miejski), ivie (aplikacja turystyczna). Jestem ciekaw jak się sprawdzi ivie w praktyce, bo zawiera informacje historyczne i ciekawostki o mieście. Wypróbuję też Tripomatic (Sygic Travel) i wanderlog do planowania podróży i zwiedzania. Masz sugestie odnośnie którejś z tych aplikacji? Sprawdziła się dla ciebie?

A ty jak planujesz podróże?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *